@Frottka
Powiem szczerze, że zmartwił mnie twój pierwszy post, ale jak to zwykle bywa "diabeł tkwi w szczegółach". Po zapoznaniu się z argumentacją obydwu stron mam tylko jeden wniosek; z taką postawą powinnaś zająć się pisaniem książek, a nie wykonywaniem zleceń. Zamawianie tekstów nie polega na kupowaniu gotowego produktu jakim jest telewizor, gdzie producent narzuca swoje parametry i albo ci to odpowiada, albo kupujesz inny model. Gdybym zamawiał tekst, chciałbym mimo wszystko mieć coś do powiedzenia, dlatego nie rozumiem twojej postawy wobec zleceniodawcy.
Całą tą historię można porównać do zamówienia kuchni na wymiar, gdzie przyjeżdża ekipa monterów i rozmieszcza meble według swojego uznania nie zamieniając jednego słowa z klientem, który przecież otrzymał dokładnie to co wybrał z katalogu. Kogo obchodzi na jakiej wysokości chce mieć powieszone półki, albo czy miejsce na lodówkę jest bliżej okna czy drzwi. Dno i pół metra mułu.